|
Blog > Komentarze do wpisu
nerwowe pakowanie...
Tak, jakby doktór kiedykolwiek praktykował inne... Dodatkowo okradły mnie z resztek czasu dwie rzeczy: zamieszanie w przychodni wokół tego nieszczęsnego zwolnienia i mój piekący żołądek. Rano odjeżdża mój autobus lub pociąg (jeszcze zdecyduję się, co wybiorę), a tu tyle rzeczy zostało do zrobienia. Czy w ogóle będę się kłaść? Na miejscu mamy być przed czwartą po południu. Chyba sami wysiądziemy na zaśnieżonej stacyjce... Czeka mnie tydzień z Daną w wagonie mieszkalnym na południowoczeskiej wąskotorówce. Nie, nie będzie tam Internetu. Sieci komórkowe już działają, ale mam nadzieję, że nikt mnie nie będzie niepokoić. Czy znajdziemy w lesie dość drzewa na opał? Czy u mnie w domu w tym czasie nie zamarznie woda? Dopóki prognozy straszyły kolejną falą syberyjskich mrozów, wahałem się czy nie odłożyć wyjazdu. Dana jednak może nie mieć czasu w drugiej połowie lutego, jeśli znajdzie pracę. 10 lutego mam mieć najbliższy dyżur. Dzień wcześniej zaplanowałem powrót. środa, 03 lutego 2010, dr_bloger
TrackBack
Komentarze
Gość: , 80.118.233.19*
2010/02/03 15:13:35
Czy wolni mi niepokoić Boga w takiej sprawie?
Wiadomo ,że hierarchia niebieska jest również szeroka jak nasza ludzka wyobraźnia i że dysponujemy niemal całą gamą wyspecjalizowanych świętych o rozmaitym stopniu ważności i rozmaitych kompetencjach, zdolnych odpowiedzieć na nasze pytania i zaspokoić niemal bez reszty wszystkie nasze potrzeby. Na poważne choroby są potężne lekarstwa, ale jeśli sprawa jest mniejszej wagi, nie będziemy zaraz niepokoić Boga i zadowolimy się jakimś małym, mniej znanym świętym, który zdoła przecież wszystko świetnie załatwić, jeżeli tylko umieliśmy go należycie dobrać. Żeby trzymać się dziedziny zdrowia: święty Edme ból zębów, święty Karol nagniotki, święty Grzegorz ból brzucha, święty Cyriak usuwa czyraki ,święty Orygenes leczy z kłopotów miłosnych, powtarzać ją można w nieskończoność, a święty Błażej umożliwia pozbycie się ości, jeżeli takowa utkwiła nam w gardle. 2010/02/03 17:46:22
Nie ma co klopotac sie i pozwalac pytaniom krazyc w krwiobiegu Twoich planów. Zerwij "więzy mysli" i pozwol sie poniesc chwilom... :-)
2010/02/03 21:40:54
Sprawnego pieca w wagonie życzę. Oby było cieplej niż w pokoju doktorowym.
Gość: , 80.118.233.19*
2010/02/04 13:36:44
Rozlegają się owacje i gwizdy!
Maszynista wynosi na scenę duży taboret o czterech nogach i stawia go przy rampie. Kładzie na leżącej obok poduszce z czerwonego aksamitu skrzypce i smyczek, co nagradzane jest aplauzem i kilkoma okrzykami radości. Brawo, brawo... Na scenę wkracza, wreszcie nasz artysta, wystrojony w elegancki frak jaki noszą muzycy z długimi połami, ale bez rękawów. Na jego pięknej twarzy maluje się nieco zakłopotanie i wyraz pełnej melancholii. Włosy przylegają starannie do jego czaszki równymi bruzdami dzięki częstemu używaniu grzebienia i dużej pielęgnacji olejkami. Z największą powagą zajmuje miejscem po czym stopami zaczyna zzuwać buty i skarpety, nie zwracając uwagi na idiotyczne śmiechy z widowni. Składa je bardzo starannie, a następnie ujmuje skrzypce nagimi palcami stóp i zręcznie unosi je na lewe ramię, przytrzymując instrument podbródkiem. Opuszcza lewą stopę na deski sceny, przesuwając palce prawej wzdłuż gryfu niczym krab, i zatrzymuje się w miejscu, w którym będzie mógł wydobyć niskie dźwięki. Zgięty w pół pozornie bez najmniejszego wysiłku sięga lewą stopą po smyczek, unosi go zamaszyście i opiera na strunach. Artysta gra okropnie, wzbudzając zażenowanie po prostu znęca się nad muzyką!! Litość, wzruszenie ... Gdy wyczerpuje swój skromny repertuar, nastrój publiczności zmienia się i wielu ma łzy w oczach, nie wiedząc jednak dlaczego. Gdy już milknie rozbrzmiewające echem finałowe crescendo, gra ostatni, wibrujący tusz i gwałtownie opuszcza stopy na scenę , a wtedy skrzypce i smyczek spadają mu z kolana. Słychać przejmujący okrzyk, nie wiedzieć, triumfu czy męki. Rozlegają się ogromne owacje, brawo, brawo!! Wybornie! |
Web Pages referring to this page
Link to this page and get a link back!
|
Udanego wyjazdu:)