篡cie codzienne i niecodzienne pewnego lekarza...
Blog > Komentarze do wpisu
wychodzi s這鎍e

Rzeczywi軼ie si przebija przez chmury, cho rano by豉 nawet mg豉. I zaraz si cz貫k inaczej czuje.

W nocy dodzwoni貫m si na infolini tepsy (niechc帷y, my郵a貫m, 瞠 poruszam si po automatycznej informacji) i mi豉 pani powiedzia豉 mi, 瞠 po przej軼iu na umow na czas nieokre郵ony zap豉c przej軼iowo tylko 70 z za neostrad, a nie ok. 150. Uff, mog w spokoju wybra wariant, kt鏎y mi b璠zie pasowa.

Rano zanios貫m do redakcji zdj璚ia do mojego wspomnieniowego artyku逝. Na szcz窷cie zd捫y貫m przed przyj軼iem redaktora, bo dzi kolegium redakcyjne, ostatni dzwonek. Na jednej z fotek ma造 kowboj stoi z pistoletem przed swym domem, a ruchliwa dzi ulica jest jeszcze bit drog...

Na poczcie ubezpieczam Fiest w MTU - bo tam chyba najtaniej. Wyliczyli mi 292 z這te, PZU chcia這 354. Maj siedzib zaraz obok, wi璚 sam id wypowiedzie.Ju pan podpisa? Bo u nas by by這 282 z這te...

W Erze pytam o mobilny internet. Od 39 z na miesi帷, przy dro窺zym pakiecie dostan zni磬, kupuj帷 na tat - ma u nich telefon. Ale musi by notarialne upowa積ienie... Nie, mo積a te zam闚i konsultanta do domu.

Czy mam dzi dy簑r? Rad bym to wiedzia.

Troch si niepokoj o tat, bo ma wy陰czony telefon. Ale gdyby co mu si sta這, raczej by nie odbiera. No i kuzynka by mi da豉 zna, mieszka w tym samym domu.

poniedzia貫k, 06 wrze郾ia 2010, dr_bloger

Polecane wpisy

TrackBack
TrackBack URL wpisu:
Komentarze
Go嗆: , *.140.100-84.rev.gaoland.net
2010/09/07 15:16:54
To by straszliwy pojedynek. Kobieta i m篹czyzna run瘭i na siebie...
Chwycili si za bary, zwarli si pier w pier tarzali si po ''ziemi'', a w ko鎍u trudno by這 ich odr騜ni. Wydawa這 si, 瞠 walka jest wyr闚nana, lecz strza豉, kt鏎a ugodzi豉 kobiet, przechyli豉 szal na jego stron. Chwyci strza喚 i wcisn掖 j g喚boko w gard這 przeciwnika. To perfidne posuni璚ie wyrwa這 z jej gard豉 bolesny okrzyk. Jej lewe rami zdr皻wia這 i zabrak這 jej tchu. S豉b豉. Mg豉 przes這ni豉 jej oczy. Przykl瘯n窸a i wtedy w豉郾ie on zamachn掖 si, opu軼i obosieczny top鏎 i 軼i掖 jej g這w. Sta jak wryty, bez ruchu, oniemia造 z wra瞠nia, a mo瞠 ze strachu. Patrzy na ni w rozpaczliwym wysi趾u roz這篡 ramiona, a gdy panika znikn窸a bez 郵adu, oddycha ju r闚no i spokojnie.
Nie s造sza 瘸dnych odg這s闚 za plecami. Nikt go nie goni. Sta tak jeszcze przez chwil, zanim odwa篡 si odwr鏂i. Wszystko nagle ucich這...
P騧niej szuka jej w鈔鏚 drzew, czeka na ni. Na jej miejscu pojawi豉 si inna posta, podobnego wzrostu, o w這sach tej samej barwy... tylko sp鏚nica nie pasowa豉 do niej. Nie by豉 pozszywan z kawa趾闚 kolorowych szmatek. Patrzy豉 na niego by豉 pe軟a 篡cia, bardziej realna od tamtej.
Web Pages referring to this page
Link to this page and get a link back!