¿ycie codzienne i niecodzienne pewnego lekarza...
Kategorie: Wszystkie | blog | felietony
RSS
poniedzia³ek, 14 maja 2012
doktór chce pomnik

W ka¿dej wsi stawiaj± pomnik ofiar katastrofy smoleñskiej.

Doktór te¿ chce pomnik. Codziennie do roboty musi je¼dziæ. Nawet w poniedzia³ek rano.

No jasne, w poczekalni gniewnie chrz±ka pan S.! Dlatego rejestratorka o¶mieli³a siê zadzwoniæ do mnie jeszcze przed 8.30. Powinni j± wsadziæ do pierdla za  spowodowanie zagro¿enia w ruchu l±dowym.

09:11, dr_bloger , blog
Link Komentarze (10) »
doktór chce pomnik

W ka¿dej wsi stawiaj± pomnik ofiar katastrofy smoleñskiej.

Doktór te¿ chce pomnik. Codziennie do roboty musi je¼dziæ. Nawet w poniedzia³ek rano.

No jasne, w poczekalni gniewnie chrz±ka pan S.! Dlatego rejestratorka o¶mieli³a siê zadzwoniæ do mnie jeszcze przed 8.30. Powinni j± wsadziæ do pierdla za  spowodowanie zagro¿enia w ruchu l±dowym.

09:11, dr_bloger , blog
Link Dodaj komentarz »
pi±tek, 11 maja 2012
doktór dziadkiem

Dzisiaj dwa razy uznano mnie za dziadka Ewuni. 

O, wnuczek...

Nnie, to dziewczynka.

 

... a teraz pojedzie doktór do zgonu. Na razie - cudzego. 

16:49, dr_bloger , blog
Link Komentarze (14) »
¶roda, 02 maja 2012
doktór za pó³ ceny

Cztery godziny w robocie, na rêkê oko³o 50 z³otych (minus dojazd...).

Pacjentów nawet sporo. Jeden z nich - majówkowy turysta, przyszed³ tylko po receptê: wzi±³ ze sob± zbyt ma³y zapas leku. Skoro nie by³ zapisany do naszej przychodni, za wizytê u mnie musia³ zap³aciæ w rejestracji (a przecie¿ mamy prawo do ¶wiadczeñ w ca³ej Unii - na warunkach jak tambylcy...).

Po wyj¶ciu pacjenta na moim biurku zosta³ kwit, opiewaj±cy na 100 z³otych.

11:45, dr_bloger , blog
Link Komentarze (4) »
poniedzia³ek, 30 kwietnia 2012
urodziny

I nawet bardzo okr±g³e. Tylko z czego siê tu cieszyæ? ¯e drugiego tyle ju¿ nie bêdzie?

Trzeba posprz±taæ w ogrodzie. Bêdzie te¿ okazja, by przyj±æ gratulacje od mamy.

... i podziêkowaæ rodzicom. Szkoda, ¿e taty ju¿ nie mogê u¶cisn±æ. Dopiero teraz wiem, ile cierpliwo¶ci dla nas mieli nasi rodzice, kiedy sami byli¶my tacy maleñcy... Ewunia jest wyj±tkowo ma³o problemowym dzieckiem. Uff, byle nie zapeszyæ...

11:43, dr_bloger , blog
Link Komentarze (7) »
pierwszy biwak Ewuni

... i pierwsza wizyta w gospodzie. Wygl±da na to, ¿e piana z tatowego piwa Ewuni smakowa³a.

 Ewunia na biwaku

Noc z soboty na niedzielê przespali¶my w trójkê pod go³ym niebem, w uroczym miejscu ko³o Trzyñca. W niedzielê trochê za bardzo siê opalili¶my, tzn. Ewunia.

11:32, dr_bloger , blog
Link Komentarze (5) »
poniedzia³ek, 23 kwietnia 2012
Ewunia w ³ó¿eczku

Po raz pierwszy spa³a w ³ó¿eczku dzieciêcym, które jej kupili¶my na Aukro.cz. W sobotê wreszcie wyci±gn±³em z nieczynnej od tamtej eskapady Fiesty wszystkie detale i zmontowa³em w mieszkaniu. Pocz±tkowo córeczka czu³a siê w ogromnym, pustym ³ó¿ku nieswojo, wiêc poprzedni± noc spêdzi³a jeszcze po staremu, w wiklinowym koszu, w którym przyjecha³a z porodówki. Wstawili¶my go do ³ó¿eczka.

Ewunia 18 IV 2012 

Czekam na alternator (z Allegra) do tatowego CC, pad³o ³o¿ysko. Na razie je¼dzimy Polonezem, dzi¶ - do pediatry na szczepienie. Polonez jest  ¿ar³oczny, benzyna - droga. Ale... PKS-em tam i z powrotem: 4 x 10 z³. Benzyny spalimy do 8 litrów.

¦ci±gam melodyjki w formacie .mid - do naszych Siemensów C65. Ten od Dany by³ wyczyszczony przez poprzedniego w³a¶ciciela, mój - mia³ tylko standardowe dzwonki. Danie teraz gra melodyjka z kultowego filmu Slunce, seno, jahody  (S³oñce, siano, jagody). Akurat pierwszy, kto j± uruchomi³, by³ jej by³y m±¿. Oczywi¶cie lepiej od Dany wiedzia³, gdzie siê ona znajduje.  Przecie¿ dzwoniê na czeski numer, to jeste¶ w Czechach.

Dzi¶ siê spó¼ni³em do roboty -  rano nie by³o pr±du, a ja nie chcia³em zostawiaæ do wieczora nieczynnej lodówki. Przed przychodni± ju¿ na mnie czeka³a  Szefka.

Pan doktor nigdy nie przychodzi do  pracy punktualnie.

Co za potwarz! Przecie¿ raz na kilka tygodni mi siê to zdarza... 

11:28, dr_bloger , blog
Link Komentarze (12) »
wtorek, 17 kwietnia 2012
prasówka

Sosnowiec i Smoleñsk. W nieskoñczono¶æ.

21:52, dr_bloger , blog
Link Komentarze (3) »
pi±tek, 13 kwietnia 2012
Ewunia siada

No, przynajmniej próbuje, dzi¶ widzieli¶my to po raz pierwszy.

Dzisiaj te¿ skoñczy³a 3 miesi±ce.

... jest pi±tek, trzynastego. Tak, jak wtedy w styczniu.

Wieczorem jedziemy ca³± paczk± do Zlína, na jutrzejesze spotkanie Historycznego Radioklubu Czechos³owackiego.

Przedwczoraj by³a karczemna awantura o Ewuniê. Dzwoni³a do nas policja, na numer taty, widocznie kto¶ im poda³ numer rejestracyjny auta. Akurat telefon taty w³±czam tylko czasami, zreszt± akurat nawali³. Wieczorem w³o¿y³em jego SIM-kê do rozdziewiczonego*) Madziara (Siemens A60, made in Hungary) i wskoczy³y dwie SMS-ki, ¿e kto¶ próbowa³ siê po³±czyæ. Siê wygoogla³o: oficer dy¿urny c.k. Policyi w Bia³ej.

*) odsimloczenie kosztowa³o wiêcej, ni¿ ten trup :/

09:38, dr_bloger , blog
Link Komentarze (3) »
poniedzia³ek, 09 kwietnia 2012
... i po ¶wiêtach

Dana wróci³a z Czech w pi±tek wieczorem.

W niedzielê wybrali¶my siê na wycieczkê poci±giem, mimo zimowej pogody. Po prostu: Dana kupi³a w supermarkecie zni¿kowe bilety kolejowe na ca³± sieæ kolei czeskich, wa¿ne tylko w wielkanocn± sobotê lub niedzielê. Chwilami ¶wieci³o s³oñce, chwilami - ¶nie¿y³o. Pojechali¶my do Znojma, morawskiego miasta przy samej granicy austriackiej, wrócili¶my nieco inn± tras±. Naturalnie - byli¶my z Ewuni±. Dobrze znios³a podró¿ i tradycyjnie podoba³a siê niemal wszystkim. Spokojne, u¶miechniête dziecko. Widocznie zatrudniamy dobrego piarowca.

Dzi¶ klapa: pojecha³em do mamy, przy okazji chcia³em jej wype³niæ PIT. Niestety, zmieniono warunki jednej z ulg i musimy z niej zrezygnowaæ. A mojego PIT-u z ubieg³ego roku nie mogê znale¼æ w komputerze. Chcieli go w izbie lekarskiej, kiedy prosi³em o czasowe zwolnienie ze sk³adki jako bezrobotny. ¯e wróci³em do pracy, tego wiedzieæ nie musz±.

22:41, dr_bloger , blog
Link Komentarze (2) »
wtorek, 03 kwietnia 2012
pustka

Rano pêdzê do roboty tatowym Czink³eczêtem.  Rzêzi i nie dorównuje szybko¶ci± naszemu Maluchowi (100 zamiast 130), za to spala prawie 7 litrów benzyny. Biedny tata... da³ siê nabraæ na tego rzêcha, potem ci±gle wspomina³ swoj± ukochan± ¶p. Favoritkê...

Poniedzia³ek, wiêc zaczyna siê ostro. Ju¿ w szatni odbieram telefon znajomego, prosi o wizytê u ojca. Komputer siê muli, program "Gabinet" co chwilê pada.

... no i po pacjentach. Herbata, kanapki, druga herbata - i na wizyty. Ta druga - okazuje siê, ¿e jedziemy do pana W. o chorwackim nazwisku. Sympatyczny starszawy pan, skromny domek na koñcu drogi, z oknami wychodz±cymi na las. Zza piwnicznych drzwi wniebog³osy szczeka kundelek, nie mog±c siê pogodziæ z nag³± banicj±. Uderza mnie, ¿e drzwi do pokoju mamy pana W. s± zamkniête, a w mieszkaniu panuje starokawalerski rozgardiasz. Os³uchujê pacjenta, piszê receptê. Nie mam odwagi pytaæ o jego mamê... Syn pana W. mieszka ko³o naszej przychodni, on sam sprawia wra¿enie cz³owieka samotnego, z¿ytego tylko z matk± - staruszk±.

Mama wkrótce wróci ze szpitala - s³yszê i kamieñ spada mi z serca. Pan W. prosi o podwiezienie do miasta, do apteki. Najpierw musi z³apaæ kundelka, który wyrwa³ siê i uciek³ na drogê. Pan W. to nasz autostopowicz, kiedy¶ by³em u niego z wizyt± swym prywatnym autem, wracaj±c z dy¿urowego odskoku do taty. Wtedy te¿ przybra³ siê ze mn±, po lekarstwa dla mamy.

W po³udnie koñczê robotê, wracam do domu. Pod wieczór dzwoniê do Marii; jej ukochany wujek nagle trafi³ do szpitala. Wujek, zwany dziadkiem, w praktyce - by³ dla niej ojcem. Przed rokiem hucznie obchodzi³ 70. urodziny, kilka miesiêcy po wykryciu i wyoperowaniu raka p³uc. Maria by³a mi wdziêczna, ¿e to ja namówi³em go do leczenia. Wydawa³o siê, ¿e jest dobrze. Po kilku miesi±cach pojawi³a siê wznowa, radioterapia mia³a za¿egnaæ niebezpieczeñstwo. Niestety, bóle i niedow³ady nie by³y powik³aniami napromieniowania. Kiedy odkryto przerzuty do krêgos³upa, Maria zrozumia³a, ¿e walczymy ju¿ tylko o mo¿liwie d³ugie i komfortowe prze¿ycie chorego, który jeszcze tak niedawno, czuj±c wiosnê, chcia³ wyj¶æ na podwórko.

Wczoraj poczu³ bóle brzucha, zabra³o go pogotowie (niechêtnie, bo pacjent nowotworowy i do tego stary... sk±d ja to znam...). Pêkniêcie jelita, jak u Václava Havla (nowotwór ten sam, czy to przypadek?). Operacja siê uda³a, chirurg by³ pe³en ostro¿nej nadziei: w brzuchu nie by³o ¿adnych przerzutów.

Telefon Marii by³ wy³±czony, co mnie zmartwi³o. Wieczorem oddzwoni³a.  Dziadek zmar³ rano

00:01, dr_bloger , blog
Link Komentarze (5) »
sobota, 31 marca 2012
nie ma jak u mamy

Dana pojecha³a z Ewuni± do tej swojej, do Pilzna w Czechach.

Po raz pierwszy od miesiêcy mogê pomieszkaæ w moim domu rodzinnym... i chwyciæ siê wszystkiego, co na mnie czeka. Mog³oby byæ cieplej, bo w taki zi±b nie chce siê nic robiæ w ogrodzie, piwnicy, na strychu.

... we wtorek ma byæ s³onecznie, ciep³o. Sprawdza³em prognozê dla S³owacji. Jak w nocy odprowadza³em Danê na peron, w przej¶ciu podziemnym zabrzmia³a melodyjka, towarzysz±ca zapowiedziom poci±gów (ja sobie do niej nucê: ty¶ pocieszycielem zwany - brzmi mi tak samo, jak  Przyb±d¼ duchu stworzycielu). Przez chwilê zapomnia³em, ¿e znów chodzê do roboty*)

*) robota (czes.) - pañszczyzna

Lekarz pracuj±cy za p³acê minimaln±. No, k-wa (córa nie s³yszy, to mogê), dejcie mi chocia¿ jednóm flaszke tego Ginesa, czy jak mu tam ;-)

14:37, dr_bloger , blog
Link Komentarze (6) »
czwartek, 29 marca 2012
znowu w przychodni

Tadeusz odszed³ z pracy, znalaz³ lepsz±.

Wróci³em do przychodni. Nie ma dy¿urów nocnych, ani weekendowych. Nareszcie mam swój gabinet. Pracowicie konfigurujê komputer, z którego kilka tygodni temu usuwa³em swoje dane i nastawienia.

Teraz to JA jestem jego administratorem.

Jutro przyjdzie pacjent po przed³u¿enie zwolnienia. W sam± porê, bo nie mia³bym na chleb, ani benzynê. Okr±g³ej sumy z tatowej polisy na ¿ycie nie chcê ruszaæ, chcê za ni± kupiæ co¶, co bêdzie mi ojca przypominaæ. Kilka dni temu minê³o pó³ roku od jego ¶mierci...

Ewunia ro¶nie, próbuje trzymaæ flaszkê i mówiæ. Na razie uda³o siê jej wypowiedzieæ dwa s³owa: mama i  kujwa.

Tego drugiego nie s³ysza³em. Trochê siê dziwiê, bo staram siê nie u¿ywaæ tego zaklêcia przy dziecku.

17:52, dr_bloger , blog
Link Komentarze (9) »
niedziela, 04 marca 2012
znowu ¿a³oba!

¯a³oba narodowa. I jeszcze dwudniowa. Zak³ada³em, ¿e impreza obejmie województwo ¶l±skie i potrwa 1 dzieñ.

Polska to kraj aptek - mówi Dana.

I ¿a³ób narodowych. Id¼cie do dupy, ¿a³obnicy, popatrzcie, co zrobili¶cie z polskimi kolejami. Mi siê chce p³akaæ od paru lat. 

P.S. Blogi bywaj± czytane i z odstêpem czasu, wiêc nie od rzeczy bêdzie wyja¶niæ, co siê sta³o: w czo³owym zderzeniu dwu poci±gów dalekobie¿nych, które przez pomy³kê skierowano na jeden tor, zginê³o 16 osób. Katastrofa wydarzy³a siê w pobli¿u Szczekocin (a nasze media uzna³y, ¿e to jeszcze ¦l±sk - choæ to w ca³ej sprawie w sumie ma³o wa¿ne, ale obna¿a poziom warszawskich dziennikarzy... no có¿, nie jecha³o siê tramwajem z Katowic do Sosnowca). Na temat przyczyn katastrofy nie wypowiadam siê, choæ maj±c pewne pojêcie o zabezpieczeniach ruchu kolejowego dziwiê siê, ¿e b³±d jednego cz³owieka mia³ tak fatalne konsekwencje. 

Ewunia w lesie

Dzi¶ (formalnie: wczoraj...) nasza ma³a córeczka po raz pierwszy by³a w przyrodzie. W lesie wygl±da³a na zadowolon±. Po raz pierwszy spojrza³a na ¶wiat nie przez okno, nie przez szczelinê wózka. Po raz pierwszy le¿a³a na ziemi. Po raz pierwszy widzia³a nad sob± b³êkitne niebo, drzewa, mo¿e poczu³a te¿ zapach dymu z ogniska... Z zainteresowaniem przygl±da³a siê, jak tata je chrupki.

D³ugo na tê chwilê z Dan± czekali¶my - pierwszy wypad do lasu od czasu narodzin Ewuni. 

00:20, dr_bloger , blog
Link Komentarze (3) »
poniedzia³ek, 13 lutego 2012
Ewunia ma miesi±c...

... a tata z mam± siê w kuchni zaprawili piwem.

Ewuniu... b±d¼ tutaj, kiedy nas ju¿ nie bêdzie. I  vzpomínej nás v dobrém.

Czesi se my¶l±, ¿e w Polsce nie umiej± warzyæ piwa...

Dzieci robiæ, piwo warzyæ... Polak potrafi.

... no, tych spro¶nych piosenek, które siê tu ¶piewa, przytaczaæ nie musimy. Bo jeszcze nam ten blog zamkn±. ORMO czuwa, IPN te¿. A doktór obra¿a uczucia narodowe, religijne ty¿.

A, nowina: doktorowi stosunek siê skoñczy³. Pracy, znaczy siê... Ostatni wytrysk gotówki  Szefka  zapowiedzia³a na ¶rodê.

... má¹ tu èaj  - s³yszê z qchni. Nic se nedá dìlat. 

23:27, dr_bloger , blog
Link Komentarze (13) »
wtorek, 17 stycznia 2012
nasze maleñstwo

... przysz³o na ¶wiat w pi±tek, 13 stycznia, w szpitalu w Trzyñcu.

Ewa Krystyna jest zdrowa. Cicho pop³akuje, niepewnie rozgl±da siê doko³a, jakby chcia³a spytaæ:  nie gniewacie siê, ¿e tu jestem?

Ewa Krystyna kilka godzin po narodzeniu 

Moja malutka... uspokajasz siê, kiedy biorê ciê na rêce. Przecie¿ mnie poznajesz, od miesiêcy s³ysza³a¶ mój g³os. I ja ten twój odró¿niam w telefonie od g³osu ma³ej Krystynki spod okna, która urodzi³a siê dzieñ po tobie.

A ten ¶wiat za oknem, góry...

Widok z okna szpitala w Trzyñcu na osiedle £y¿bice i Jaworowy Wierch 

Zobaczysz, jest ogromny i wcale nie jest z³y. Cieszê siê na wspólne chwile, jak pierwszy raz pójdziemy do lasu, jak bêdziesz wielkimi ze zdziwienia oczami ogl±daæ ¿abê, kwiat... ¦nieg zobaczysz pewnie jeszcze tej zimy.

Rano pojedziemy do domu. Ty - w wiklinowym koszu, obok starej maszyny do szycia, mo¿e stuletniej Singerki, jak± mia³a kiedy¶ moja babcia. To jedyny dar, jaki dostali¶my z okazji twojego przyj¶cia na ¶wiat.

01:39, dr_bloger , blog
Link Komentarze (47) »
testament Ewy

Pamiêtam ostatni± rozmowê z Ew±. Le¿a³a w klinice w Krakowie, by³o to nied³ugo po naszej pa¼dziernikowej wizycie u niej w domu, w Beskidzie Niskim. Kiedy odje¿d¿ali¶my, zauwa¿y³em w kuchni wykaz telefonów komórkowych wszystkich cz³onków rodziny i zapyta³em, czy mogê odpisaæ sobie numer Ewy.

Zadzwoni³em tylko raz. G³os Ewy by³ zatroskany, spowolnia³y. Chyba czu³a, ¿e ga¶nie ostatnia nadzieja, ¿e wkrótce odejdzie na zawsze.

Powiedzia³e¶ ju¿ o tym swojej mamie? Pamiêtaj, nie zwlekaj z tym...

By³a o nas zatroskana. Ucieszy³a siê, widz±c (po raz pierwszy i zarazem ostatni) Danê: nie trzeba by³o nic wyja¶niaæ. Oczekujemy dziecka...

Dopóki ¿y³ tata, dramatyczna walka o jego ¿ycie na tyle mnie wyczerpywa³a, ¿e nie mia³em si³y porozmawiaæ z mam±. Wiedzia³em, ¿e nie bêdzie to ³atwa rozmowa, mama Danê od pocz±tku odrzuca³a. Mia³a ¿al, ¿e teraz robi z t± kobiet± to, co zawsze robi³ ze mn± - tzn. wêdruje po górach, lasach i dolinach?

Testament Ewy wype³ni³em tu¿ przed jej pogrzebem. Musia³em, by mog³y nad jej grobem stan±æ te dwie kobiety.

Ewo, mia³a¶ racjê. To nie by³o i nie jest ³atwe. Ale chcê byæ dobrym ojcem i dobrym synem.

01:07, dr_bloger , blog
Link Komentarze (9) »
sobota, 07 stycznia 2012
u koñca dy¿uru

... zmêczony jestem bardziej blogowaniem (dok³adniej: blogowymi awanturami) ni¿ sam± dzia³alno¶ci± lecznicz±. Tej ostatniej by³o co kot nap³aka³... ale i tak wiêcej, ni¿ w przeciêtn± sobotê.

Przyjecha³a Dana. Autobusem, choæ zostawi³em jej Fiestê. Znowu akumulator! Chyba siê sam roz³adowuje, bo tych 70 mA, które ci±gnie nieznane urz±dzenie, za 3 dni zabierze ledwie kilka Ah.

Oboje martwimy siê, jak podo³amy wyzwaniom najbli¿szych dni. W ¶rodê zawo¿ê Danê do szpitala. 

21:15, dr_bloger , blog
Link Komentarze (14) »
pi±tek, 06 stycznia 2012
sukces? nie chce siê wierzyæ...

Spo³eczeñstwo ponoæ w wiêkszo¶ci opowiada siê po stronie lekarzy w obecnym sporze...

No i dobrze robi, bo te chore przepisy chyba najbardziej samym pacjentom szkodz±. Je¶li lekarz zacznie drobiazgowo sprawdzaæ wszystko, za co ma byæ odpowiedzialny, to przy obecnym ba³aganie administracyjnym powstanie efekt strajku w³oskiego.

Nowa ustawa mo¿e przynie¶æ i pozytywne skutki, ale wymaga zasadniczej korekty, je¶li chodzi o sposób wydawania recept i odpowiedzialno¶æ za ubezpieczenie pacjenta.

Ale mówiê otwarcie - jestem zdziwiony. Antylekarska kampania medialna ma tradycje co najmniej tak d³ugie, jak III RP, a i sami lekarze wiele zrobili, by podkopaæ presti¿ swojego zawodu.

Doktór ma dy¿ur trzydniowy. Na razie jest spokój, wiêc w kimono... 

04:18, dr_bloger , blog
Link Komentarze (36) »
niedziela, 01 stycznia 2012
dy¿ur z procentami

... i Dan± pod pach±.

Procenty... no, by³ szampan s³ynnej marki Carskoje Igristoje, ale doktór szuka³ innych procentów - tych, co siê ma pisaæ na receptach, oznaczaj±cych stopieñ refundacji. W necie nic konkretnego, a przy tym aktualnego - nie ma. O protestach, obawach - owszem.

No to doktór jest ympotêt. Recepty nie wypisze. Chyba, ¿e mu pacient powie, jak siê to robi.

Przez sen wypowiedzia³ doktór jakie¶ ¿eñskie imiê, co wywo³a³o zrozumia³± reakcjê Dany, ¶pi±cej obok - na pod³odze doktorowej pseudo-dy¿urki. Ha, ale doktór mia³ na my¶li pralkê automatyczn±. W tê dziedzinê bowiem wkroczy³ z zapa³em ma³ego ch³opca (jednak siê uda³o, kolejny raz w ¿yciu...). Niezbyt dobrowolnie, po prostu pralka nawali³a i trzeba by³o siê dokszta³ciæ.

Doktór chyba siê min±³ z powo³aniem, bo pralkê naprawi³, poprawiaj±c powa¿ny b³±d, pope³niony przez kogo¶ innego przy wcze¶niejszej naprawie. Podobne sukcesy w dzia³alno¶ci lekarskiej zdarzaj± siê doktorowi dosyæ rzadko.

... za oknem nadal s³ychaæ petardy. Szczê¶liwego Nowego Roku. Dla doktora chyba nie bêdzie gorszy od poprzedniego. Pora odbiæ siê od dna.

20:05, dr_bloger , blog
Link Komentarze (43) »
sobota, 24 grudnia 2011
nasza pierwsza choinka

Dana krz±ta³a siê w kuchni, ja wyskoczy³em na cmentarz. Ju¿ siê ¶ciemni³o, na wiêkszo¶ci grobów pali³y siê ¶wiate³ka. Zapali³em dwa znicze na grobie taty i ruszy³em nieznan± drog±, prowadz±c± od cmentarza do s±siedniej wsi. Na pierwszym skrzy¿owaniu skrêci³em w górê, w stronê lasu. W mie¶cie od wczoraj ¶nieg niemal zupe³nie roztaja³, tutaj - bia³o, choæ te¿ zaczynaj± siê roztopy.

U wej¶cia do lasu zostawi³em auto; po chwili marszu zboczy³em z le¶nej drogi na ma³± polankê, gdzie t³oczy³y siê ma³e ¶wierczki. Tak gêsto nie mog± rosn±æ, wiêc nie wyrz±dzê szkody, wyrywaj±c jeden. Po kilku minutach w skostnia³ych rêkach trzyma³em trofea: ma³e drzewko i dwie ¶wierkowe ga³êzie. Brodz±c w rozmiêk³ym ¶niegu, wraca³em do naszej rozklekotanej Fiesty.

Wys³a³am ciê po parê ga³±zek, a ty mi niesiesz pó³ lasu - us³ysza³em na powitanie od Dany, panieruj±cej boczniaki. Karpia usma¿y³a, nim wróci³em ze swej cmentarno-le¶nej eskapady.

18:14, dr_bloger , blog
Link Komentarze (20) »
niedziela, 27 listopada 2011
na pogrzeb Ewy

Jedziemy na pogrzeb, ale nie nasz w³asny (wiêc nie bêdê jecha³ ostro). Ledwo to powiedzia³em, auto wpad³o w po¶lizg, zatrzyma³o siê przy przeciwleg³ym krawê¿niku. Z drugiej strony skrzy¿owania sta³ autobus miejski. Jego kierowca najwyra¼niej nie móg³ siê zdobyæ na wjazd na ten oblodzony i stromy odcinek.

Po 5 godzinach dojechali¶my cali i zdrowi, choæ trochê spó¼nieni.

Ewê przyszed³ po¿egnaæ jej bia³y koñ. Prowadzony po skraju wiejskiego cmentarza, r¿a³ co chwilê. A w tle - srebrn± szadzi± pokryte góry.

koñ Ewy 

Tak trudno uwierzyæ, ¿e ju¿ nigdy nie zobaczymy Ewy, nie us³yszymy jej szelmowskiego g³osu.  Czy ten pies gryzie? Nie, po³yka ludzi w ca³o¶ci.  By³a jak s³oñce, promieniowa³a na innych pogodê i ciep³o. Tak bardzo polubi³a Danê...  Dbaj o zdrowie, ciesz siê ka¿dym dniem - ju¿ wtedy wiedzia³a, ¿e mo¿e nie wygraæ swej walki z nowotworem.

Tagi: rak
01:29, dr_bloger , blog
Link Komentarze (22) »
czwartek, 24 listopada 2011
Ewa umar³a

24.11.11   13:51

Ewa kom.

Mama zmar³a dzisiaj o 11.15

 

Wiadomo¶æ wys³a³a z jej telefonu chyba córka...

Tagi: rak
23:19, dr_bloger , blog
Link Komentarze (11) »
poniedzia³ek, 14 listopada 2011
przeb³ysk

Wczoraj Ewa nie da³a wyra¼nego znaku, ¿e odbiera nasz± obecno¶æ. Zmêczeni podró¿± i szukaniem po zmroku szpitala, zanocowali¶my u Ewy - w domu, do którego ju¿ nie wróci...

Dzi¶ rano, przed odjazdem, postanowili¶my jeszcze raz zagl±dn±æ do niej - na oddzia³ paliatywny.

Nagle wypowiedzia³a moje imiê.  Tak bardzo ciê potrzebujê... ratuj mnie...

Po chwili przysz³a pielêgniarka z zastrzykiem morfiny. Ewa znów powoli zaczê³a odp³ywaæ w swój ¶wiat.

Do roboty spó¼ni³em siê godzinê. Tê godzinê, któr± spêdzi³em przy ³ó¿ku Ewy. Mimo, ¿e potem jecha³em do¶æ dziko, staraj±c siê nadrobiæ czas. Dwa razy ryzykownie wyprzedza³em. ¯eby byæ u celu mo¿e dwie minuty wcze¶niej?

Poczekalna pe³na pacjentów, nie wypada parzyæ herbaty, choæ sucho w ustach. Mê¿czyzna w ¶rednim wieku, na chwilê przyjecha³ z Hiszpanii, gdzie pracuje. Zasta³ matkê ciê¿ko chor±. Rak, przerzuty, wodobrzusze. Tak nagle, najpierw by³y zaparcia, to pani doktor poleci³a otrêby... Kilka miesiêcy chud³a, potem szpital - i diagnoza.

Czy pana mama wie, ¿e jest ¶miertelnie chora?

Nie.

Bêdzie mia³ trudne zadanie. 

Tagi: dy¿ur rak
22:37, dr_bloger , blog
Link Komentarze (23) »
 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 74
O autorze
Zak³adki:
... mo¿na do mnie napisaæ...
Dla wybranych
Jak mi siê nie chce pisaæ, to czytam...
Medycy bloguj±...
Medycy(na im siê marzy)
Mùj èeský ¾ivot
Nie wpuszczaj± dra_b...
Oni komentowali dra_blogera...
Pan doktór po zdjêciu fartucha...
Po(d)gl±dy...
Szkoda, ¿e nie pisz±
¦pi±? czemu nie pisz±?
Technika komputerowa
Warto czasem zagl±dn±æ...
Wêdrówki
Wokó³ roweru
Wspania³e ksi±¿ki
Zoofilia ;-)
Zosta³y ich blogi...
Tagi
Web Pages referring to this page
Link to this page and get a link back!