¿ycie codzienne i niecodzienne pewnego lekarza...
Kategorie: Wszystkie | blog | felietony
RSS
wtorek, 09 lutego 2010
lodowe powitanie

Wróci³em. Podró¿ i pobyt - udane (prócz paru detali), ale...

... dzwoniê z drogi, pytam co w domu s³ychaæ. Wcze¶niej nie chcia³em, by nie psuæ sobie humoru - mama nie przepada za Dan±.

Woda u mamy w rurach zamarz³a - ostatniej nocy. A tam, w Czeskiej Kanadzie, w tym czasie rêce nam do klamki przymarza³y w przedsionku wagonu. Przy piecu by³o ciep³o, ale trzeba by³o nosiæ opa³ - suche ¶wierczki z pobliskiego lasu.

Nie czas na blogowanie. Idê odmra¿aæ te rury.

¶roda, 03 lutego 2010
nerwowe pakowanie...

Tak, jakby doktór kiedykolwiek praktykowa³ inne... Dodatkowo okrad³y mnie z resztek czasu dwie rzeczy: zamieszanie w przychodni wokó³ tego nieszczêsnego zwolnienia i mój piek±cy ¿o³±dek.

Rano odje¿d¿a mój autobus lub poci±g (jeszcze zdecydujê siê, co wybiorê), a tu tyle rzeczy zosta³o do zrobienia. Czy w ogóle bêdê siê k³a¶æ? Na miejscu mamy byæ przed czwart± po po³udniu. Chyba sami wysi±dziemy na za¶nie¿onej stacyjce...

Czeka mnie tydzieñ z Dan± w wagonie mieszkalnym na po³udniowoczeskiej w±skotorówce. Nie, nie bêdzie tam Internetu. Sieci komórkowe ju¿ dzia³aj±, ale mam nadziejê, ¿e nikt mnie nie bêdzie niepokoiæ.

Czy znajdziemy w lesie do¶æ drzewa na opa³? Czy u mnie w domu w tym czasie nie zamarznie woda? Dopóki prognozy straszy³y kolejn± fal± syberyjskich mrozów, waha³em siê czy nie od³o¿yæ wyjazdu. Dana jednak mo¿e nie mieæ czasu w drugiej po³owie lutego, je¶li znajdzie pracê.

10 lutego mam mieæ najbli¿szy dy¿ur. Dzieñ wcze¶niej zaplanowa³em powrót.

00:42, dr_bloger , blog
Link Komentarze (7) »
wtorek, 02 lutego 2010
wrzód

Nawracaj±cy silny, k³uj±cy ból ¿o³±dka i niechêæ do jedzenia. Co to mo¿e byæ? Id±c od autobusu, przy ladzie aptecznej piszê sobie receptê na omeprazol, lek przeciwwrzodowy. Na studiach uczy³em siê o nim jako o wielkiej nowo¶ci, dzi¶ zszed³ pod strzechy, piszê go co chwilê, zwykle powtarzaj±c zalecenia innych lekarzy. Teraz - wypróbujê go na sobie.

Najpierw lek, potem ¶niadanie - ostro¿nie: sucharek z twarogiem i d¿emem.

Potem, q~va, telefon z roboty: mam przyjechaæ. Bo wczoraj Jednej Wrednej Babie poszed³em na rêkê, wystawiaj±c zwolnienie na telefon - dla jej pracownicy, która upad³a w drodze do pracy i z³ama³a nos. Babsko by³o ca³e w skowronkach, ¿e jej to napisa³em, ale okazuje siê, ¿e poszkodowana ma inny adres, ni¿ u nas w komputerze. I otwiera pysk na ca³± poczekalniê. A to wrzód! Na tak± to nawet omeprazol za s³aby. Idê do miasta, spytam w ZUS-ie czy ma to istotne znaczenie. Nie jestem ch³opcem na posy³ki, autobus te¿ za darmo nie je¼dzi.

A do telefonu powiedzia³em kilka razy: to ju¿ przekracza wszelk± miarê.

Stara, dobra zasada: nie zrób komu dobrze, nie bêdzie ci ¼le.

11:56, dr_bloger , blog
Link Komentarze (11) »
poniedzia³ek, 01 lutego 2010
ci¶nienie

Obiad w domu ledwo zjad³em, stale mi siê co¶ po brzuchu przelewa³o. Z nerwów? Bo gryzie mnie problem ci¶nienia. I planowany na ¶rodê wyjazd do Czech - nie podoba siê ani mojej mamie, ani gospodarzom obiektu, w którym mamy siê zatrzymaæ. Honza (Jan) sam mi to zaproponowa³, ale najczê¶ciej bywa tam Franta i chyba nie jest rad, ¿e siê w jego miejsce wybieram.

Po drodze na dworzec wst±pi³em do sklepu medycznego, by kupiæ lepsz± gruszkê do ci¶nieniomierza dla Dany: oryginalna siê zdeformowa³a w zbyt ciasnym pude³ku. Przy okazji chcia³em co¶ wybraæ dla przychodni. Sprzedawca by³ lekko arogancki, nie pozwoli³ mi dok³adnie obejrzeæ ci¶nieniomierza i nie mia³ zielonego pojêcia o tym, ¿e dla grubasów potrzebne s± inne rozmiary mankietów. Niestety, tak to bywa w naszym kapitali¼mie - pieni±dze robiæ - to tak. Gorzej z jako¶ci±. Gdzie ten wolny rynek? Niemi³y i niekompetentny sklepikarz powinien splajtowaæ...

W przychodni zainteresowali siê wie¶ci± o sto³owym, klasycznym ci¶nieniomierzu. Ju¿ mieli podobne kupiæ na Allegro. Czyli sami wybierali, nie pytaj±c mnie o zdanie, choæ to ja siê o nie upomina³em. Normalka. Mój g³os siê nie liczy.

Pacjentów od metra. I fatalnie siê czujê. Nie mogê siê doczekaæ, kiedy zrobiê sobie herbatê i zmierzê ci¶nienie. Uff... Nie jest a¿ takie wysokie. I ¿o³±dek siê uspokaja.

Nerwica? Ale czy tylko?

23:13, dr_bloger , blog
Link Komentarze (10) »
niedziela, 31 stycznia 2010
doktór ma nadci¶nienie?

Nowiutki ci¶nieniomierz. Mankiet na rzep, ale jak siê mierzy samemu, to jednak taki jest trochê wygodniejszy. Ten bêdzie dla Dany. Trzeba go wypróbowaæ.

160/100? Chyba manometr jest ¼le wyskalowany. Jak to nowe rzeczy, miewaj± wady fabryczne...

Biorê mój stary, wypróbowany ci¶nieniomierz. 160/95.

No i co, doktorku?

20:28, dr_bloger , blog
Link Komentarze (6) »
po dy¿urze

Jak zwykle, noc spokojna, ale nie wyspa³em siê. Tak samo by³o, kiedy miewa³em dy¿ury co drugi dzieñ. I nie zawsze bywa³y lekkie, bo mieli¶my na karku s³awetne Bo¿e Muszki (Boromeuszki), czyli Staruszkowo.

Spanie na byle jakim wyrku okazuje siê gorsze od typowych warunków dy¿uru szpitalnego: rzadko nieprzerwany sen, ale wygodne ³ó¿ko z po¶ciel± i jaka¶ ludzka dy¿urka, gdzie mo¿na zje¶æ ¶niadanie, zostawiæ swoje rzeczy.

Po powrocie do domu obejrza³em w czeskiej telewizji ulubione programy, cokolwiek przysypiaj±c. Obudzi³em siê, kiedy Trabantowi, jad±cemu przez Afrykê, odpad³a rura wydechowa. A potem w zimnym pokoju skuli³em siê na dwie i pó³ godziny pod kocem. Pozbiera³em siê dopiero na obiad.

Tak zwykle wygl±da³ mój dzieñ po dy¿urze. Nie zarobi³em kroci, za to mam grzyb w piwnicy.

Jak wszystko dobrze pójdzie, to w ¶rodê wyje¿d¿am na kilkudniowy pobyt z Dan±. Muszê znale¼æ dla niej aparat do mierzenia ci¶nienia. Pi³ê do ciêcia drewna opa³owego i mapê tzw. Czeskiej Kanady.

19:45, dr_bloger , blog
Link Dodaj komentarz »
sobota, 30 stycznia 2010
nerw i wnerw

Pacjentów nie by³o wielu, ¿adnego wyjazdu. Ale z samego rana pani z dzieckiem. Co by³o dziecku? Nie pamiêtam, w sumie nic.

Potem spokój, tylko parê telefonów. Starsza pani nagle zaczê³a traciæ pamiêæ. I ci¶nienie ma 100/70. Hmmm... Mo¿e pogoda? Chyba zrezygnowali, bo ju¿ drugi raz nie dzwonili.

I drugi telefon: kobieta w ¶rednim wieku z nawracaj±cym nerwobólem nerwu trójdzielnego. Z tego powodu objad³a siê lekami i wymiotowa³a, d³ugo i wytrwale, teraz jest os³abiona. By³o pogotowie, da³o zastrzyk i bez zmian. Dzwoni m±¿, jest lekko arogancki, przynajmniej takie mam wra¿enie. Chcia³by, ¿eby¶my przyjechali z kroplówk±. A pogotowie odjecha³o przed 40 minutami. Mówiê, ¿e lepiej do szpitala, to siê zbada poziom potasu. A kroplówek i tak w domu nie pod³±czamy.

Po kilku godzinach dzwoni znów ten sam pan, tym razem rozmowa jest w innym tonie. Prosi o poradê, w razie czego przyjedzie.

Pod wieczór przy³azi dziwny pacjent Szefa (takich ma wiêkszo¶æ...) i najpierw waha siê, czy pój¶æ do mnie, potem przez kwadrans nie mogê z niego wydostaæ, czego w³a¶ciwie mu do szczê¶cia brakuje. No, nareszcie: tomografii brzucha, bo mu w USG wysz³a mia¿d¿yca aorty, a idzie na koronarografiê i w razie czego mu wszystkie rury naraz wyczyszcz±. Tak przynajmniej mu powiedzia³ jaki¶ kompan.

Zanim to z niego wydusi³em, zameldowa³ siê drugi pan - z chor± ¿on±. Przepraszam mojego nudziarza, nie za to, ¿e go opieprzy³em (to pó¼niej), ale chcê zobaczyæ tê pani±, bo pielêgniarka melduje, ¿e czuje siê s³abo. Kobieta s³ania siê na nogach. Pielêgniarka pod³±cza jej kroplówkê, a ja szukam skierowania na tomograf.

Z pierwszym pacjentem rozstajemy siê w zgodzie - po obustronnych przeprosinach. Wracam do pacjentki. Oboje z mê¿em s± bardzo mi³ymi i interesuj±cymi rozmówcami. Kroplówka kapie d³ugo, potem nastêpna. Nie nudzi siê nam: oboje koñcz± w³a¶nie pisaæ przewodnik po Korsyce. Pacjentka po litrze kroplówki ju¿ pewniej staje na nogi. Na drogê dajê jej skierowanie do szpitala - na wszelki wypadek.

Szkoda, ¿e nie poprosi³em o kontakt z wydawnictwem. Nie wypada jednak wykorzystywaæ takich sytuacji do za³atwiania w³asnych interesów... Ten zawód zobowi±zuje do pewnej przyzwoito¶ci. Na ogó³ w jedn± stronê...

23:46, dr_bloger , blog
Link Komentarze (2) »
pi±tek, 29 stycznia 2010
raz na spokojnie...

Oby wiêcej takich dy¿urów. No, tfu tfu... do rana daleko.  Do niedzieli te¿...

Ciep³o mam, nawet dzi¶ bez polaru siedzê. Herbatka, herbatniki, komentarze na Allegro siê pisze.

Trzeba zdecydowaæ, czy jedziemy z Dan± do Czeskiej Kanady (okolice miasteczka Nová Bystøice w pd. Czechach). Bo trochê siê bojê, ¿eby w domu woda nie zamarz³a. Nie, my sami nie zmarzniemy. Napalimy w piecu, przytulimy siê do siebie. Muszê Danie skompletowaæ zestaw do mierzenia ci¶nienia. Mankiet kosztuje 16 z³otych, taki porz±dny, z ogonem. Reszta siê znajdzie. Niedawno wspomnia³a, ¿e chcia³a studiowaæ weterynariê... Ech, marzenia - dopóki je mamy, jeste¶my m³odzi. Bêdzie chocia¿ mia³a s³uchawki lekarskie...

G³owa doktora ³upie. Czy¿by z tego taniego wina hiszpañskiego? Albo siê ci¶nienie zmienia?

Pacjentka jedna by³a, chyba histeryczka, siedzi w necie i wymy¶la sobie choroby. Doktór jej przypad³ do gustu, jak powiedzia³, ¿e jest zdrowa i raczej on dostanie zawa³u. Choæby dlatego, ¿e ona ma wiêcej estrogenów. No i wróci do doktora. Pacjenci doktora lubi±, na ogó³. To mi³o, ale na sukces finansowy siê nie przek³ada.

obowi±zkowe ubezpieczenie lekarzy?

To chyba jaki¶ ¿art...

Ka¿dy lekarz ma wykupiæ polisê OC? Ani my¶lê. Co mi te skurwie zrobi±? Zez³omuj± mnie?

Pierdolona Trzecia Rzecza Pospolita.

P.S. No fuj :-/

Ja siê czasem strasznie wkurzê. Ale to jest blog, ¿ywy pamiêtnik. Papa, do nastêpnego razu ;-)

P.S. 2.

Odpowiedzialno¶æ cywilna dotyczy wszystkich - je¶li spowodujemy szkodê, mamy obowi±zek j± naprawiæ. Niektórych ZMUSZA SIÊ do ubezpieczania siê od  tej odpowiedzialno¶ci.

Szczególne przypadki:

- za szkody komunikacyjne odpowiada cywilnie (odpowiedzialno¶æ karna to co innego) posiadacz auta, nie kierowca. Ubezpieczenie jest obowi±zkowe. No dobrze, choæ wola³bym sam ponosiæ to ryzyko i uwa¿am, ¿e odpowiadaæ powinien kierowca. Ale WYMUSZA siê to ubezpieczenie nawet wtedy, kiedy auto jest wrakiem i nie mo¿e je¼dziæ; tym samym nie spowoduje szkód, których dotyczy ubezpieczenie. Posiadaczy nieje¿d¿±cych aut w praktyce zmusza siê do ich z³omowania albo p³acenia haraczu. Dla mnie to pogwa³cenie prawa w³asno¶ci.

- odpowiedzialno¶æ cywiln± za szkody, wyrz±dzone przez pracownika etatowego, ponosi zak³ad pracy; od pracownika mo¿e ¶ci±gn±æ jego 3-miesiêczne pobory na pokrycie tych szkód. Czy¿by siê to zmieni³o? Je¶li tak, trzeba lepiej wynagradzaæ ludzi, którzy ponosz± wiêksz± odpowiedzialno¶æ.

12:05, dr_bloger , blog
Link Komentarze (10) »
czwartek, 28 stycznia 2010
doktór panoramuje

Na co¶ klikn±³ i doczyta³ siê, jakie to programy za darmo Microsoft rozdaje. Na przyk³ad do robienia panoram. Ten akurat jako¶ dzia³aæ nie chcia³ (bo oni czasem sprawdzaj±, czy system jest legalny, a doktór legalny ma w pude³ku), wiêc doktór ¶ci±gn±³ inny - Zoner Panorama Maker. Niestety, po miesi±cu trzeba wykupiæ licencjê (a sztuczki z przestawianiem daty podobno s± na nic - wprost pisz± autorzy) i do tego interfejs jest po angielsku. No, a program jest czeskiej firmy. Doktór za naturalny uznaje angielski tylko w DOS-ie (wiêc nawet po angielsku se napisa³ instrukcjê ekranow± do dyskietki serwisowej: for MSD press m, for Sysinfo press s). Z kolei polski jêzyk w menu telefonu komórkowego te¿ mu siê wydaje niepowa¿ny. Bo doktór nie jest ¿adnym nastolatkiem i jak ju¿ robi jaki¶ Anruf ze swojego Handy, to na serio. Na przyk³ad zza granicy pyta swoj± Mutter któr± m±kê mia³ kupiæ.

panorama z trasy ¯ylina - Turzovka

Panorama wysz³a nawet dobrze, je¶li nie liczyæ lekkiego skrêcenia i przesuniêæ w pionie. Doktorowi siê zda³o, ¿e mo¿e robiæ za statyw. A qq. Na to jest za cienki, wiêc musi robiæ za doktora. Recepta mo¿e byæ krzywa. A statyw, co se doktór do aparatu cyfrowego kupi³, i tak siê do niczego nie nadaje prócz robienia sobie zdjêæ w towarzystwie... albo i bez.

Program jest niez³y, bo bez doktorowego udzia³u poradzi³ sobie z automatyk± aparatu, czy raczej z niechcianymi jej owocami: ró¿nym na¶wietleniem s±siednich zdjêæ. ¯eby tak jeszcze umia³ wype³niæ traw± czy niebem to, co obci±³ aparat, bo doktór siê chwia³, kiedy panoramê pstryka³... Niektóre fotki pocz±tkowo ¼le poskleja³, ale doktór pomóg³. Teraz doktór kombinuje jak by tu nie zap³aciæ za licencjê, a dalej cieszyæ siê programem? Powinno siê go daæ po miesi±cu na nowo zainstalowaæ. A jak nie, to s± jeszcze ine programy. Bo pinióndze to se doktór na statyw bêdzie odk³ada³. E tam, statyw porz±dny to doktór ma. Ale porz±dne nie bywaj± lekkie ani ma³e... No, na TÊ polanê to doktór statyw przytaszczy. Albo nastawi szerszy obiektyw... wtedy bêdzie margines bezpieczeñstwa.

23:53, dr_bloger , blog
Link Komentarze (2) »
¶roda, 27 stycznia 2010
cz³onki sztywniej±

... doktorowi - ale nie te, które powinny. Czy kto¶ ju¿ wymy¶li³ podgrzewan± mysz?

Wczoraj w domu woda zamarz³a w rurach, prowadz±cych do sp³uczki. Nieprêdko odmarznie - i czy nie popêka³y?

Autobus z Suchej Beskidzkiej mia³ 20 minut spó¼nienia. Przyjecha³ klasyczny Autosan, jeszcze z drzwiami na klamkê, prawie jak z PRL. Podró¿ni mówili, ¿e tam jeszcze wiêkszy mróz.

Pocz±tkiem lutego planujemy z Dan± kilkudniowy wyjazd. Mamy zamówione miejsce w wagonie mieszkalnym na stacyjce kolei w±skotorowej. Ju¿ siê cieszê na strzelaj±cy w piecu ogieñ, na d³ugie wieczorne rozmowy we dwoje. W przychodni uzgodni³em grafik dy¿urów na ten czas. Dlatego zosta³em chwilê po dy¿urze i jecha³em innym kursem.

A teraz trzeba i¶æ do piwnicy, by napaliæ w swoim piecu. A potem do urzêdu patentowego - z pomys³em na podgrzewan± mysz ;-)

11:22, dr_bloger , blog
Link Komentarze (3) »
wtorek, 26 stycznia 2010
poca³unek nieboszczyka

Rano w przychodni by³o spokojnie. Potem pro¶ba o przyjazd do wymiany cewnika. I oczywi¶cie pacjent, kiedy ju¿ siê pakowa³em: policjant. Taki ludzki, z drogówki, wiêc trzeba to by³o doceniæ. Porz±dnym ludziom nie daje mandatów za jakie¶ g³upoty.

Jedziemy do tego cewnika. Po drodze telefon: rodzina pana O. pilnie nas wzywa. Znam go: po piêædziesi±tce, uszkodzenie mózgu po zawale serca. Zmiana trasy. Szybciej! Biegiem! Jest nieprzytomny? To dlaczego nie wezwali¶cie erki?!

Bo my wam p³acimy 40 z³, to chcemy swojego doktora.

Pan O. le¿y na ziemi, bez oznak ¿ycia. Zaczynamy reanimacjê - ja i kierowca. Usta - usta, masa¿ serca. Wezwijcie erkê. Jechali¶my do wymiany cewnika i nie mamy nic prócz naszej ¿a³osnej walizki wyjazdowej. Po kilku minutach wpada ekipa reanimacyjna.

Gdzie mogê siê umyæ?

W lustrze widzê, ¿e na brodzie mam ¶luz i czê¶æ ¶niadania pana O.

Erka odje¿d¿a. Kierowca idzie po kartê zgonu.

21:15, dr_bloger , blog
Link Dodaj komentarz »
poniedzia³ek, 25 stycznia 2010
jutro do roboty

Od rana, 8 godzin za 70 z³otych. Na czarno, nic z tego nie idzie na ZUS.

Po po³udniu dy¿ur.

22:00, dr_bloger , blog
Link Komentarze (13) »
wredny grzyb!

Nawet nie wiem, jak siê zowie, po czesku to døevomorka.  W piwnicy mam ju¿ dostêp do zasobów drzewa, wiêc biorê siekierê. Le¿a³a na pieñku, który zaatakowany zosta³ przez grzyb. Dobrze, ¿e j± wypróbowa³em, lekko uderzaj±c o pieniek. Drzewce siê rozpad³o, klinga jest pokryta skorupami rdzy. Co ciekawe, w tej piwnicy nie jest specjalnie wilgotno, a grzyb pojawi³ siê tylko w tym jednym miejscu.

Jeszcze raz: przyk³ad, co z moim ¿yciem, z moim domem zrobi³a ta praca w przychodni. Albo po dy¿urze, albo na dy¿ur. Wszystko zaniedba³em.

Grzybie, masz ze mn± na pieñku. Poszukam sobie informacji o twojej fizjologii. Bo jeste¶ potê¿nym przeciwnikiem. Muszê odkryæ, gdzie masz s³aby punkt.

21:55, dr_bloger , blog
Link Komentarze (1) »
niedziela, 24 stycznia 2010
minus 20

Tyle by³o rano. I niewiele brakowa³o, a woda by nam zamarz³a.

Doktór prowadzi nocny tryb ¿ycia (jak koty i Adolf Hitler), wiêc jeszcze przed trzeci± by³ na nogach. Zanim wlaz³ pod ko³drê, spu¶ci³ wodê w kiblu. No i co¶ niemrawo siê dolewa³a, wiêc odkrêci³ kran nad wann±, dopóki nie pop³yn±³a normalnym strumieniem. Potem doktór wskoczy³ pod zimn± ko³drê. Trochê siê czu³ jak w aucie, ale w ³ó¿ku przynajmniej nie ma problemów z uruchomieniem silnika i zaparowywaniem szyb.

Rano doktór siê budzi jeszcze przed godzin± 10 i postanawia obejrzeæ swoje ulubione programy krajoznawcze w czeskiej TV. Ale najpierw idzie do ³azienki. A tu woda po kropelce... Rodzicielka oddali³a siê za religijn± potrzeb±, niepomna doktorowego zarz±dzenia, ¿e trzeba wodê spuszczaæ*). No, doktór o tym mawia explicite tylko w kontek¶cie wieczora.

Telewizor idzie, woda te¿. Po kropelce, ale w koñcu popuszcza. To tak, jak ze s³abym odbiorem w radiu... lub z tl±cym siê ¿yciem. Trzeba zrobiæ wszystko, by te ¶ladowe przejawy nie usta³y. Tutaj akurat nie ma ¿adnych dylematów: po prostu odkrêciæ i czekaæ.

Telewizja nie zmieni³a ramówki i po ciekawostkach czeskich nadaje reporta¿e ze ¶wiata. W Gruzji czcz± swojego s³awnego rodaka, który raczej jest znany pod pseudonimem Józef Stalin. Prawie w ka¿dej miejscowo¶ci ma pomnik, jest kilka prywatnych muzeów. Mimo, ¿e dla Gruzji nic specjalnie nie zrobi³, póki by³ przy w³adzy. Gruzini s± z niego dumni, jak Polacy z Ma³ysza. Albo z Jana Paw³a II. Te¿ im za ¿ycia pomniki postawili.

Doktór nie gorszy. Pomnik trwalszy od spi¿u sobie stworzy³, bloguj±c. A do spi¿arni te¿ czasem zagl±da.

*) spuszczenie wody powoduje nap³yw ¶wie¿ej porcji z g³ównego ruroci±gu, zakopanego na g³êboko¶ci, gdzie nawet w najwiêksze mrozy temperatura jest dodatnia

13:27, dr_bloger , blog
Link Komentarze (3) »
sobota, 23 stycznia 2010
mro¼na sobota

Siedzê w domu i kurczê siê z zimna. Utorowa³em drogê do piwnicy, ale to nie wystarcza, by przynie¶æ opa³. Zapomnia³em, jak wiele rzeczy do tej piwnicy wepcha³em. No i jeszcze grzyb siê chwyci³ pieñka, na którym r±ba³em drzewo. Przy okazji uszkodzi³ radio, oparte na nim. Okienko nie zabezpieczone, bo nie mo¿na by³o doj¶æ. Znów za wcze¶nie ta zima przysz³a. Za PRL bywa³o inaczej.

Mama w swoim pokoju u¿ywa grzejnika elektrycznego, w kuchni jest gazowy. Tylko w du¿e mrozy trzeba ogrzewaæ i mój pokój - czyli dot±d jako¶ bez opa³u sobie radzi³em. I dlatego droga do piwnicy zaros³a. Tylko gdzie ja te wszystkie graty dam? Strych przepe³niony, wypada³oby go raczej rozlu¼niæ, bo w kilku miejscach dach przecieka i nie mam jak doj¶æ. Nawet nie wiem, jakie szkody tam powsta³y. Przez dobre dwa lata by³em bardzo obci±¿ony prac± w przychodni - czasowo, bo luzy by³y, ale trzeba by³o tam siedzieæ. Od czerwca, po powrocie z urlopu - ca³kowicie naopak, czyli mnóstwo wolnego. To dlaczego nie odrobi³em zaleg³o¶ci w domu? Nie mo¿na ju¿ zwalaæ winy na brak czasu. Marazm. To obezw³adniaj±ce uczucie niemo¿no¶ci. Dom, w którym mieszkam z rodzicielk±. Grzyb, który mi zniszczy³ kawa³ warsztatu. Uszkodzone auto na podwórku. Ucieka siê od tego i w my¶lach, i fizycznie - na wycieczki, na vandry.

No i przysz³a zima. Wredna taka, kapitalistyczna. Socjalistyczna zaskakiwa³a tylko drogowców. Rêce marzn±, ¿e a¿ chce siê wyæ.

A kiedy do roboty? Wuj wie. A mo¿e nawet nie wie.

Skoro mowa o wujach: ponad 3 doby minê³y od wyjazdu na pogrzeb wujka. Wygl±da na to, ¿e trup o¿y³. W grobie??? E tam. To nie gazeta Fuckt. W telefonie Siemens C25. Bateria by³a niby do niczego, a po na³adowaniu przed wyjazdem na pogrzeb - dzia³a do teraz. Telefon z roku 1999, najnowszy i najmniejszy, jaki posiadam. Przynajmniej z tych, które nadaj± siê do u¿ytku. Ale nie podoba mi siê. Jak kto¶ mia³ Siemensa S10, byle co mu nie podejdzie. Mia³? Ma, nawet kilka, z tego dwa zupe³nie dobre. Nie pracuj± w pa¶mie 1800 MHz, ale to stwarza problem tylko w Pradze. I chyba w Hodinínie, bo tam te¿ doktór nie móg³ siê zalogowaæ do swojej sieci 230-03, czyli wówczas Oskara. A by³o to podczas wyprawy rowerowej latem 2001. Ech, w tym roku trzeba wreszcie na porz±dn± wyprawê siê wybraæ. I chyba ju¿ na nowym rowerze. Taka jazda próbna i docieranie - jakie¶ 500 km po Czechos³owacji. Przed wypraw± pod has³em Dubrovnik.

23:05, dr_bloger , blog
Link Komentarze (6) »
pi±tek, 22 stycznia 2010
zimowy marazm

... sp³yn±³ dzi¶ na mnie i na Danê.

A pogoda taka ³adna - przynajmniej u mnie: s³onecznie... ale mro¼no. Z powodu tego zimna nie bardzo chce siê cokolwiek robiæ. Drogê do piwnicy jednak utorowa³em. Trochê w piecu napali³em, ale jeszcze nie piwnicznymi zasobami. A tu trzeba korzystaæ z wolnego czasu, by na wiosnê ju¿ w mig móc wyskakiwaæ na rower czy w góry. No i nie by³oby ¼le odgraciæ pokój, w którym mog³aby spaæ Dana. Niestety, nie wyobra¿am sobie, ¿eby¶my tam mogli spaæ oboje. Dopóki moja mama jest w domu... A my z Dan± nigdy jeszcze nie spali¶my w ³ó¿ku. No, przynajmniej mamy siê na co cieszyæ. Ja - dodatkowo na jej ©kodê 105. I to nieprawda, ¿e do Niemiec wolno tylko z katalizatorem. Inna rzecz, ¿e tak skorodowanym autem bym siê tam nie odwa¿y³ jechaæ.

A Dana? Mog³a dostaæ za darmo ³adn± meblo¶ciankê, ale krewny, który mia³ jej pomóc w transporcie, nawali³. Mia³a dzi¶ kiepski humor. Ogarnia mnie w tym domu poczucie niemo¿no¶ci.

Jakbym to sk±d¶ zna³...

22:25, dr_bloger , blog
Link Komentarze (1) »
czwartek, 21 stycznia 2010
znowu zmiana

... w moim grafiku na najbli¿sze dni. Dzwoni³ Tadeusz, ¿e przeziêbiony i nie pojedzie tam, gdzie chcia³ (pewnie na narty, to nie jest grzech...). Poprosi³, czy mo¿e anulowaæ zmianê: mia³em wzi±æ jutro ca³y dzieñ z dy¿urem - do soboty rano, co mi siê specjalnie nie u¶miecha³o.

Dziwna ta nasza praca: jak cz³ek chory, to chodzi do niej rad. Bo w domu szkoda czasu na chorowanie. I na przegl±danie aukcji.

Nie muszê rano wstawaæ. To fajnie, nie przepadam, przyzwoici ludzie nie wstaj± przed godzin± 10. Trzeba bêdzie za to napaliæ w piecu (w robocie jest ogrzewanie pod³ogowe, nogi nie marzn±, choæ temperatura jest taka sobie).

Dana lubi piece kaflowe. Ja te¿, ale ciep³e ;-)

21:30, dr_bloger , blog
Link Komentarze (5) »
szewska pasja

... doktora ogarnê³a po telefonie z roboty.

Za¿±da³ od rodzicielki nici, ig³y i naparstka, bo pasek od doktorskiej torby wisia³ ju¿ na w³osku. Szew pu¶ci³. Lepiej by³o przyszyæ na maszynie, ale ile by za tak± us³ugê kto¶ wzi±³?

A szewska pasja po telefonie z roboty? Szef udaje, ¿e nic nie wie. Albo naprawdê nie wie? Trzeba bêdzie w koñcu z szefostwem pogadaæ. Bo bezczelno¶ci nie da siê wzi±æ na przeczekanie. Nie ust±pi. Gdzie tam! Pójdzie jeszcze dalej.

Szczegó³y? Ha, tu jest problem tego blogu. Czytuje go Dana i kto¶ z roboty. Staram siê nie raniæ Dany, bo to dla mnie wa¿na osoba (choæby nie by³a, nie chcê raniæ niewinnych...).

Ale w robocie - to te¿ wa¿ne dla mnie persony (i niekoniecznie niewinne).  Jak Bin Laden dla CIA. Z tym, ¿e ten ostatni jest raczej straszakiem, ni¿ realnym zagro¿eniem.

17:11, dr_bloger , blog
Link Komentarze (4) »
¶roda, 20 stycznia 2010
pogrzeb wujka

To by³ g³ówny punkt mojego dnia. Dobrze, ¿e nie musia³em siê zwalniaæ z roboty.

Rano wyskoczy³em na czesk± pocztê, ale... wype³nione blankiety przekazów bankowych zosta³y na stole. A jedna z dwu paczek nie nadesz³a. Czyli: w sumie szed³em zbytecznie. A teraz brak czasu, by siê w spokoju przebraæ.

W pó³ drogi z okna autobusu spogl±dam na skoczowski dworzec. W lecie bêdzie 31 lat od mojej pierwszej wyprawy rowerowej w Polskê. Wtedy nadci±ga³a burza, niebo by³o sine; schowa³em siê pod wiat± dworca. Na jego p³ycie sta³y niebieskie Jelcze i kilka odstawionych przyczep do nich. Ale poza taborem w³a¶ciwie nic siê na tym dworcu nie zmieni³o. Ten sam megafon (przynajmniej od zawsze tak samo brzmi...). 31 lat minê³o jak z bicza strzeli³. Co bêdzie za nastêpne 31? Czy bêdê jeszcze je¼dzi³ na wyprawy?

Tato... taki dzi¶ wygl±da³e¶ zmizernia³y. Dlaczego odtr±ci³e¶ mnie, kiedy zacz±³e¶ szlochaæ w ko¶ciele, a ja po³o¿y³em rêkê na twoim ramieniu?

Na cmentarzu by³o przejmuj±ce zimno. ¬le oceni³em pogodê, w po¶piechu wracaj±c z poczty. Tata da³ mi swój szal.

Urszula, córka zmar³ego, mówi co¶ nad otwartym grobem, patrz±c w dó³: tato...

Po drugiej stronie grobu stoi kilkunastoletni ch³opak. To syn mojej drugiej kuzynki. Widzê go po raz pierwszy. Raz rozmawia³em z nim przez telefon, kiedy mój tata le¿a³ w szpitalu po wypadku w maju.

Nie wzi±³em aparatu. Poprzednio na tym cmentarzu by³em na pogrzebie babci. Kuzynka by³a m³oda, zgrabna, u¶miecha³a siê, ¿e pstrykam w³a¶nie j±. Trzyma³a za rêkê ma³ego ch³opczyka. To by³ jej pierwszy syn. Niedawno zgin±³ - samobójstwo?

Z cmentarza jedziemy do zajazdu. Atmosfera siê zmienia: ju¿ pogrzebali¶my wujka, zosta³ na lodowatym cmentarzu. Na nas czeka pyszny, gor±cy rosó³. Rozwi±zuj± siê jêzyki. Kuzynki Iwony, która straci³a syna, nie widzia³em chyba od czasu pogrzebu babci. Gdyby nie nasza-klasa, nie mieliby¶my ¿adnego kontaktu. Kiedy wcze¶niej zmar³ jej syn, nie mia³em odwagi zadzwoniæ.

Ju¿ pora siê ¿egnaæ. Do nastêpnego pogrzebu?

23:19, dr_bloger , blog
Link Komentarze (3) »
wtorek, 19 stycznia 2010
zaburzenia rytmu

Dzi¶ rano po dy¿urze zosta³em w przychodni. Tadeusz prosi³ mnie o zastêpstwo, pewnie pojecha³ na narty. Tradycyjnie siê nie wyspa³em i tradycyjnie z powodu porannych ha³asów. Potem by³ spokój. Niemal do koñca.

Przysz³a pani, któr± Tadeusz skierowa³ na EKG. Badanie zrobione w trybie automatycznym, za krótki zapis. A pacjentka mia³a zaburzenia rytmu. Skierowa³em j± ponownie do naszej g³ównej siedziby, do której mia³em wróciæ na koniec dziennej szychty.

No i wracam. Najpierw b³ogi spokój, potem pacjentka na to EKG. Pielêgniarka prosi mnie, bym przestawi³ aparat na inny tryb zapisu. Ona siê boi, bo Szef nie pozwala (wprawdzie nie powiedzia³a tego wprost, ale wiem...). Tyle razy siê upomina³em o instrukcjê obs³ugi tego sprzêtu... Nikt nie wie, jak w nim nastawiæ datê. Ja chocia¿ przekre¶lam tê b³êdn±, któr± aparat drukuje. Ha, zapis jest teraz miarowy...

Zaczynaj± siê schodziæ do mnie pacjenci. Teraz, jak wreszcie po 24 godzinach mam i¶æ do domu... I do tego jeden z wnioskiem o sanatorium. No szlag!

Przychodzi Tadeusz. I pyta przez pielêgniarkê, ilu mam jeszcze pacjentów i kiedy zwolniê jego komputer... Jestem zbyt zmêczony, by porz±dnie wybuchn±æ. Ostatni pacjent odwozi mnie na dworzec autobusowy.

Jutro jadê na pogrzeb wujka. Kiedy do roboty? Zale¿y od widzimisiê mojego pana i w³adcy.

Panowie, panowie, bydziecie panami, ale nie bydziecie panowaæ nad nami...

23:17, dr_bloger , blog
Link Komentarze (3) »
poniedzia³ek, 18 stycznia 2010
ciekawy dzionek

Najpierw telefon; o dziwo ju¿ o 8.30 by³em w miarê trze¼wy. Nazwisko dzwoni±cego trochê mnie podra¿ni³o, bo podobne do nazwiska mojego szefa, ale to jednak porz±dny cz³owiek telefonowa³. Bardzo porz±dny: mi³o¶nik starych samochodów, potrzebuje rady - czy oferowane na Allegro stare w³oskie radio samochodowe jest odpowiednie do Fiata Multipla.

A sk±d siê o mnie dowiedzia³? Otó¿ wie¶æ gminna g³osi, i¿ w mie¶cie X mieszka doktór, co tym sprawom rozumie. No, nie¼le. W koñcu na czym¶ siê ten doktór znaæ powinien, skoro medyk z niego nietêgi.

A zaraz potem doktór mejla dosta³. Niby od banku PKO, ¿e co¶ tam nie gra i trzeba siê zalogowaæ na stronie... podaæ PIN. Doktór jest wyczulony na wszelkie niecnoty kapitalizmu, wiêc od razu za telefon chwyci³ i do rzeczonego banku dzwoni. A oni, ¿e najlepiej napisaæ zg³oszenie na formularzu kontaktowym, bo to ewidentne oszustwo. A, fajnie... Ten formularz to raczej ma s³u¿yæ do pytañ o us³ugi banku (oni se na to mówi±  produkty), wiêc czort wi, kiedy wiadomo¶æ do nich dotrze.

Doktór jak siê zawe¼mie, to lubi sprawy do koñca doprowadziæ, wiêc dzwoni na policy±. A policya, jak to policya, bardzo uprzejma. Tylko nie wie, czy dosz³o do naruszenia prawa. I lepiej zadzwoniæ do sekcji takiej a takiej... ale numer nie odpowiada.

Za chwilê doktór drugiego takiego samego mejla dostaje. Ani chybi zmasowana akcja oszustów. Ciekawe, ile kont wyczy¶cili.

12:01, dr_bloger , blog
Link Komentarze (7) »
niedziela, 17 stycznia 2010
doktór pracuje

Porz±dki robi. Popali³ w piecu co mu przeszkadza³o w doj¶ciu do piwnicy: pud³a tekturowe, styropiany. Takie gorsze. Nawet takowe mog± byæ u¿yteczne (jak siê zacznie graty up³ynniaæ przez Allegro), ale przenoszenie wszystkiego tam i z powrotem cokolwiek doktora wnerwi³o.

Szkodliwo¶æ spalania odpadów? Doktór w robocie wdycha dym tytoniowy. Wystarczy.

Ciep³o trochê siê w pokoju zrobi³o, to doktór nabra³ chêci do pracy. Wypoczywaæ bêdzie jutro, w robocie.

W koñcu od tego jest dy¿ur...

22:08, dr_bloger , blog
Link Komentarze (5) »
sobota, 16 stycznia 2010
zagadka mokrej ¶ciany

W nocy ¼le siê wyspa³em, choæ nie by³o ¿adnego wezwania. Poranna zmiana od razu zaczê³a tak jazgotaæ, ¿e nieboszczyka by wyrwa³a z grobu.

Odespa³em w domu, z przerw± na wkurw, bo mnie zbudzili.

Potem wyskoczy³em do miasta, by kupiæ przecenione karty pamiêciowe do aparatu. Jak szybko dewaluuj± siê ich pojemno¶ci... A mój Kodak nie toleruje kart SDHC. Zreszt± wolê wiêcej ma³ych kart. Byle ich na d³ugiej wyprawie nie nosiæ razem z aparatem... W najgorszym razie zostanie mi wiêkszo¶æ zdjêæ.

Potem d³ugo penetrowa³em Castoramê. Wola³bym co¶ innego na ¶cianê powiesiæ - w miejsce sple¶nia³ej maty. O dziwo, taniej wychodzi chodnik dywanowy, ni¿ mata z klepek. No, najtañsza by by³a karimata...

Ale dlaczego dó³ tej mojej maty tak moknie? ¦ciana obok, kiedy dzi¶ siê temu przygl±da³em z bliska, te¿ nie jest ca³kiem sucha. Czasem czytam reporta¿e, w jakich strasznych warunkach ludzie ¿yj±. I wrzeszcz±, ¿e ma im pomóc pañstwo. Ja muszê sobie pomóc sam. Ci tak zwani biedni ludzie nieraz maj± rzeczy, na które ja sobie nie pozwolê, a za biednego siê nie uwa¿am. Co nie znaczy, ¿e swoje wynagrodzenie uzajê za godziwe, ale to ju¿ inna para kaloszy.

23:02, dr_bloger , blog
Link Komentarze (3) »
pi±tek, 15 stycznia 2010
wredny pacjent, wredny doktór?

Od rana by³em obra¿ony na ¶wiat, ¿e muszê jechaæ do roboty i do tego jeszcze pracowaæ. Nie by³o jednak tak ¼le: przychodzê po ósmej, a poczekalnia pusta. Mo¿na zaparzyæ hebatê i odpocz±æ po trudach dojazdu. Trochê mi flaki wytrzepa³o, bo szofer ognisty, a siedzia³em z ty³u.

Po dziesi±tej idê do naszej drugiej przychodni. Prawie luzik. Potem telefon: trzeba stwierdziæ zgon. Anna K.? Chyba jeszcze przed ¶wiêtami wie¼li¶my j± do szpitala z objawami udaru mózgu. Znaleziona wtedy w kuchni, teraz le¿y pod ca³unem w pokoju; na stole pal± siê ¶wiece. Wyjmujê latarkê, tê od Ewy Drzyzgi. Wyk±pana w zupie, sypiaj±ca ze mn± w ¶piworze. Jak Kombi w nocy wyl±dowa³o w rowie, te¿ mi ¶wieci³a. Teraz ¶wiat³o ¿arówki pada na ¼renicê pani Anny. Ju¿ nie reaguje. Nie, LED-y to jednak nie to. ¦wiat³o ¿arówki jest bardziej skoncentrowane.

...co za ciul kserowa³ ten formularz? Na odwrót. Dobrze, ¿e mam drugi. Jeszcze raz sprawdzam PESEL zmar³ej. Oddajê druk, sk³adam rodzinie kondolencje.

Karetka nawróci³a. Mo¿emy jechaæ.

Pacjentów ju¿ tylko paru, kupka recept. I pakujê siê, bo dochodzi trzecia, a w przychodni, do której wracam, umawiaj± mi zwykle pacjentów od drugiej. A tak by siê chcia³o co¶ wreszcie zje¶æ po powrocie na stare dy¿urowe ¶mieci.

Jakie¶ auto zaje¿d¿a, furgonetka. Wy³azi gruby facet w czerwonym uniformie. Prawie jak ratownik medyczny. Co¶ niezbyt m±drze gada do rejestratorki, a ja stojê przy drzwiach ze spakownym lapem... i burcz±cym brzuchem. Pokazuje mi wyniki, niechêtnie je przegl±dam. Czy mo¿emy spokojnie porozmawiaæ?

Jestem g³odny i idê sobie spokojnie usi±¶æ na rynku - mówiê zgry¼liwie... i idê na pobliski rynek, odgarniam lód, siadam i jem kanapki. Po chwili wracam, rejestratorka mówi, ¿e to pacjent roszczeniowy i pewnie siê bêdzie wyk³óca³, koñczy mu siê dzi¶ zwolnienie. Poszed³ na górê, bêdzie czeka³.

Ja mu poka¿ê!

Wracam. Pod przychodni± stoi to samo auto dostawcze. Pacjent siedzi w poczekalni, ale nie ma w¶ciek³ej miny. Zalewam swoj± herbatê w socjalnym i proszê go do gabinetu. Niech nie czeka, choæ uruchomienie lapa zajmie kilka minut.

Proszê, by w tym czasie opowiedzia³ mi o swoim problemie. Dosta³ w³a¶nie rozrusznik serca i za¿ywa leki, zmniejszaj±ce krzepliwo¶æ krwi. Przyniós³ wyniki badañ w tym kierunku i analizê moczu, bo w szpitalu mia³ objawy zaka¿enia. Widzê, ¿e nie orientuje siê w lekach, które mu zalecono: który na co ma pomóc; który braæ tylko do koñca opakowania, który na d³u¿ej. Jak czêsto badaæ krzepliwo¶æ i co oznacza wska¼nik INR. S³ucha mnie z uwag± i sympati±. Mówi o swojej pracy: by³ kurierem w firmie spedycyjnej. Ale ju¿ nie dam rady, chcê przej¶æ na rentê.

¯egna siê i szczerze dziêkuje.

Widzi pan, tutaj mieli¶my lepsze warunki, by porozmawiaæ. Przepraszam, ¿e by³em dla pana tak szorstki...

Ale widzê, ¿e nie ma mi tego za z³e. Po moim wyj¶ciu rejestratorka pewnie co¶ mu mówi³a, jak wygl±da mój dzieñ pracy.

Jego praca wygl±da³a podobnie. Dopóki by³ w stanie je¼dziæ z przesy³kami.

21:22, dr_bloger , blog
Link Komentarze (1) »
 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 53
O autorze
Zak³adki:
... mo¿na do mnie napisaæ...
Dla wybranych
Jak mi siê nie chce pisaæ, to czytam...
Medycy bloguj±...
Medycy(na im siê marzy)
Mùj èeský ¾ivot
Nie wpuszczaj± dra_b...
Oni komentowali dra_blogera...
Pan doktór po zdjêciu fartucha...
Po(d)gl±dy...
Po¶lij komu¶ SMS
Szkoda, ¿e nie pisz±
¦pi±? czemu nie pisz±?
Technika komputerowa
Warto czasem zagl±dn±æ...
Wêdrówki
Wokó³ roweru
Wspania³e ksi±¿ki
Zoofilia ;-)
Zosta³y ich blogi...
Web Pages referring to this page
Link to this page and get a link back!